Teksty
Łódzki Broadway
Cześć, tu Pasza, a to “Samokhin Band”,
Scena jest nasza, w spodniach jeden cent!
Lecz to nie szkodzi, bo to jest życia blues,
Jazz w nas buzuje, wyznacza duszy puls!
Wszystkich witamy: Hello, Priwiet’, Bonjoure!
Szacunek dla piwa, wódki i wina, drobnych awantur.
Pękać szkło będzie, kieliszki w drobny mak,
Ale - na szczęście - wszyscy wiedzą - to nasz firmowy znak!
Hej, tu nie Broadway, tu nie Hollywood,
Witaj Pietryno, nasza melino - piękne miasto Łódź!
Ja - Kozak z Rostowa, Armen - Armenin,
Wojtek - łodzianin, a Michał - polski skin!
Przedstawiamy zespół - prawdziwy underground:
Armen - perkusja, Wojtek - fortepian,
Michał - kontrabas, ja mam trąbki dwie.
Każdy po koncercie przypomina ćmę!
Barman - “Jak leci?” - “Jak piwo z beczki dna”,
Wiesz, my muzycy, życia poeci, pijemy co Bóg da!
Daj mi Black Russian, chcę poczuć Rosji smak,
Zaśpiewam dla Anki, dla naszej fanki, Michał dawaj funk!
Hej, tu nie Broadway, tu nie Hollywood,
Witaj Pietryno, nasza melino - piękne miasto Łódź!
Ja - Kozak z Rostowa, Armen - Ormianin,
Wojtek - łodzianin, a Michał - polski skin!
Pavel Samokhin
Zofia Warzyńska-Bartczak
03.08.2007 r.
Marakuja
Wciąż mi mówisz: “marakuja”,
Ty w obłokach wiecznie bujasz,
Skąd ci wezmę marakuję,
Nawet nie wiem jak smakuje!
Ponoć owoc południowy,
Ja do tego nie mam głowy!
Zjedz arbuza lub banana,
I kochamy się do rana!
Marakuja, marakuja,
Marakuja, marakuja!
Proponuję ci frykasy:
Jabłka, wiśnie, ananasy,
A ty w kółko wciąż to samo,
Porozmawiam z twoją mamą,
Niech ci wreszcie wytłumaczy,
Że na mango nie mam kasy,
Nie mam także na szparagi,
Goły jestem - znaczy: nagi!
Marakuja, marakuja,
Marakuja, marakuja!
Marakuja, marakuja,
Marakuja, marakuja!
28.07.2007 r.
Zofia Warzyńska-Bartczak
Moja dziewczyna głupia
Moja dziewczyna głupia, głupia
Ona nic nie rozumie w nosie dłubie dłubie
Ona nie Sophia Loren
I nawet nie Marylin Monroe
No to dlaczego jestem z nią?
Chodzę do kina, piję wino
Dziewczyna niepiękna niezgrabna
No jest bardzo, bardzo bogata
Ta- ta -ta -tata, mama, brat i wujek
Każdy z nich jest wybitny czubek
La- la- la- la- la- la
Ja tiebia lubliu pesniu dla tibia poju
La- la- la- la- la- la
I love you. Fuck! Fuck! Fuck! You .
La- la- la- la- la- la
Kocham, kocham nigdy nie zdradzam.
La- la- la- la- la- la
Je’tem pa pa
Jak widzi mnie z nią moja mama
Od razu jest chora i blada
Tata? Tata nigdy nie pił i nie palił
Teraz konopie na działce zasadził
A przyjaciele zostało tak mało
Po nich nie zostało i śladu
No ! Hallo! Hallo !
Ja jadę w pięknym samochodzie
I mam przyszłą żonę
La- la- la- la- la- la
Ja tiebia lubliu pesniu dla tibia poju
La- la- la- la- la- la
I love you. Fuck! Fuck! Fuck! You .
La- la- la- la- la- la
Kocham, kocham nigdy nie zdradzam.
La- la- la- la- la- la
Je’tem mua pa pa
Taper
Nasz przyjaciel pianista
Syjonista, ekshibicjonista
Gra na nerwach gra na za- je- bis
Szklana czystej -100 gramów please
Ty teraz Taper - dawaj czadu
Wieczór dla ciebie - więcej jazzu, o więcej gazu!
Taper nasz nie wciska kitu
Taper nasz ma czucie rytmu
Taper nasz prawdziwy dżentelmen
Gra po białym, gra po czarnym
Kim on jest - Polakiem Małym
Wojtek Lofi - Real Jazz Man
On w knajpach niszczy fortepiany
Bo zawsze jest leciutko piany
Gdzie Wojtek wejdzie tam skandal
Po jobach forsę przepijał
Ty teraz Taper - dawaj czadu
Wieczór dla ciebie - więcej jazzu, o więcej gazu
Taper nasz nie wciska kitu
Taper nasz ma czucie rytmu
Taper nasz prawdziwy dżentelmen
Gra po białym , gra po czarnym
Kim on jest - Polakiem Małym
Wojtek Lofi - Real Jazz Man
33
Ja nie lubię rocka, ja nie lubię jazzu
Ja nie lubię popu, ja nie lubię death-u
Nic nie lubię, nic nie czuję,
Nic nie czuję
Funk to muzyka, nie dla mnie
Wszyscy szaleją, co to mnie
Ręce do góry, didżeje skaczą,
Jak kangury.. suki
Zero muzyki, zero fatygi
Lecą didżeje, wirują płyty
Mówią, że grają nowe brzmienie uzyskają,
wymyślają …
Muza sprzedana za thirty three
Wytwórnia sprzedała za trzydzieści trzy
Dusza oddana za тридцать три
Yes of course, ob okay
Ну конечно не рублей
Tylko zielony, ropą kropiony
Dolar everyday, Dolar everyday
Оторвало рвало мое сердце вырывало
Hej, hej, didżej nie szalej - polej
Na parkiecie tańczy już zaćpany białym gej
no to hej
Dziewczyna fake tańczy shake
Chłopakom w kieszeniach nakręca się snake
Shaker barmana wybucha jak armata
И то без мата
Zapach Jamajki roznosi się z fajki
Am - Am - Am witaminki łykają dziwki
Dusze oddają, ciało sprzedają
Ją, ją ma ją
Wino to dobre
Hej dziewczyno jak lolito
Zakochałem się
Chyba trzeba zgasić peta
Zaprzyjaźnić się
Hej dziewczyna mam tu wina
O napijmy się
Tutaj ławka , tu i szklanka
Zapoznajmy się
Wino to dobre o smaku Martini
Widzisz jestem dobry i wrażliwy
Mieszkam tu blisko ,proszę bądź pewną
Będziesz ty moja królewną”
Hej dziewczyno gdzie uciekasz
Nie rozumem cię
Ty na księcia z bajki czekasz
Jestem proszę cię
Zostaw wino, chociaż łyka
Zaraz dorwie cię
Nie pij z gwinta, nie bądź szybka
Co smakuje cię?
Bal mar
Słotny wieczór, mgła, wietrzysko dmie,
Kopce siana otula nocy szal,
W czerni toną korony, drzew pnie,
Duchy mają bal.
Czają się w chaszczach, rozpadlinach,
Patrzą wokół, szukając bratnich dusz,
Myślą wciąż o dawnych swych winach,
W dłoni dzierżą nóż.
Każda zjawa za maską się skrywa,
Z jednej strony jest smoła, z drugiej biel,
Każda dusza na poły uczciwa,
A na poły - nie.
Przez zarośla starzec się skrada,
Kiedyś zdradził swą żonę z jej siostrą,
W trawach tańczy kurwa “La Strada”,
Co piła ostro.
Ksiądz-spowiednik, co sekret zdradził,
Rzezimieszek o duszy anioła,
Mały chłopiec, co mamę zabił - tańczą dokoła.
Każda zjawa za maską się skrywa,
Z jednej strony jest smoła, z drugiej biel,
Każda dusza na poły uczciwa,
A na poły - nie.
Zofia Warzyńska-Bartczak
10.02.2007 r.
Alkoholik Ja
Solionyje ogurcziki, pomidorczyki, wodaczka wkusnaja,
Chleb s seliodaczkoj - eto wsio shto soputstwujet - ruskoj zabawie!
A ja pojdu projdus po-po-po ulice
Kiosk, lariok, stragany nowyje
Zajdu w kino lublu Kusturicu
Dewczonki tam glaziśa kliowyje
Wino szmurdiak - uże nie nrawitsia
Ja pju koniak - brodiagi pialiatsa
Da kto że Ty? Da kto że Ja?
Alkoholik Ja -Da!
Shto by dusha pela
Zyć jeśio chotela
Wypju Ja nie mnoga
Eleksiru boga
Koniak,wodka, drinki
Sigarety, wiski,
Babki na karmanie
Otdychaem w banie
Ja lublu, Ja Choczu:
Piwo z wodkoj, chleb s seliodkoj
Babki, baby , bania ,
Blia budu da Ja
Faza, maza faka
Regi, raga, bossa, dżajw i cza-cza
Da stopka raz, stakanczik dwa…
Nie wiżu w zerkale sebia
Posłał kowoto w magazin
On w mesto wodki kupil dzin
Ja dzin terpet nu Ne magu
Da czto za szajz jiob blia budu
Izrzoga iż podtiszka beret
I patichonku Je Biot O?!
Anka miłość ty moja
Będę tańczyć aż do rana
Z tobą z tobą moja Anno
Ty nie kumasz co jest grane
Kocham ciebie moja Anno
Rozkręca się dyskoteka
DJ dawaj więcej basu
Barman wyglądasz na Szreka
Piwo ma za mało gazu
Anka miłość ty moja
Tańcz, tańcz ze mną tańcz (2x)
Nam winyle nie pasują
DJ co za “who-you-who-you”
Barman drinka dla dziewczyny
Tylko proszę bez benzyny
Anka moja wszyscy widzą
Jak kto zerknie to zabije
Całą noc tańczymy razem
Pięknie śmierdzi mnie romansem
Banda
Jestem chuligan
Chuligan doberman
Piłka, trąbka i nóż
Bóg nie lubi grzesznych dusz
Gdańsk, Pruszków i stara Praga
Nasza banda pomieszana
Ukraina, Białoruś
Szacuneczek tutaj Łódź
Banda - moja banda
Gramy jazz - dawaj balanga
Banda - moja banda
Lepsza pieśń - to pieśń kałacha
Zippa, flaszka, pistolet
Do Moskwy odin bilet
Witaj Michał! Jak poszło?
Zdrawstwuj Pasza - horoszo
Polskę piwo, ruska wódka
Polska szynka, ruska młódka
Rubli, złoty na wiatr
Jutro będzie napad
BELOMORY
My popularne palimy papierosy
Na kilometr czuć ten aromat
One kosztuję po prostu groszy
I maję moc jak wybuch ma granat
A BELOMORY to też papierosy
Palą to wszyscy obcokrajowcy
Kupić nie mogą ich nawet bossy
Dym na granice
Palą BELOMORY mrówki, celnicy, kierowcy
Nabijaj BELOMOR nabijaj
I jaraj BELOMOR i jaraj
Na mallborasy nikt nie ma ochoty
Syntetyk tam i sama chemia
Szukają tytoń bo mają cnotę
Policjanty i mafia
No człowiek prosty do sklepu idzie
Kupuje piwo i śpiewa na cały głos
I ma to w dupie wszystko co widzi
A co tu widzieć
Jak niesprawiedliwy jest dla niego los
Dzieci burżua
Mieszkałem ja na dnie piwnic
Nie jadłem waszych polędwic
Portfel skórzany wasz wyczuwałem
Zegarki z ręki zdejmowałem
Wy dzieci burżua
My dzieci Lenina
Wy nie znacie co to jest socjalizm
Wy zrobili zastrzyk w nasz organizm
Uczycie się zarządzać nami
Zarządzać ludzkimi zasobami
Marketing, Team i NLP
Andrzej Batko z wami na TY!
Wy dzieci burżua
My dzieci Lenina
Wy nie znacie co to jest socjalizm
Wy zrobili zastrzyk w nasz organizm
Fabryczny by night
Mania, Frania, Waldek, Basia, Kazik, Mundek, Jaś i Stasia
Wszyscy już czekają na tę jedną noc.
Każdy ma grosze dwa, stare łachy, pudła dwa,
Tuzin flaszek pustych aż do dna.
Już ferajna z Fabrycznego rozpoczyna chodzonego,
Przymykają oczy oraz marszczą brwi.
Złoty ząb, ciepło w ziąb, bimber z gwinta, suchy kąt
Oto, co się w noworoczną noc im śni.
Mańka tańczy już w przysiadzie,
Kazek w duszy swej rozkładzie,
Staśka zaś dupy da, jeśli ktoś ochotę ma,
A Basieńka zrobi striptiz w sekund trzy!
Już pociągi odjechały w lepszą przyszłość, co Bóg daje,
Już podróżni zatrzasnęli szczelnie drzwi.
Peron w dal, życia żal i ostatni wspólny bal
To marzenie, które w nich się ciągle tli!
Wtem z ciemności się wyłania dziwna postać - kawał drania?
Nie, to Waldek z denaturką co tchu gna!
Nagle: krzyk, ostry gwizd, nie ma chłopa, gdzie on znikł?
Buty leżą w torowisku pełnym krwi…
Mańka tańczy już w przysiadzie,
Kazek w duszy swej rozkładzie,
Staśka zaś dupy da, jeśli ktoś ochotę ma,
A Basieńka zrobi striptiz w sekund trzy!
Zofia Warzyńska-Bartczak
07.11.2006 r.






